09 sierpnia 2009

Zapach królowej Egiptu

Naukowcy z Bonn otworzyli flakonik perfum egipskiej królowej Haczepsut. I znaleźli skrystalizowane pachnidło. Czy niebawem w eleganckich perfumeriach pojawi się "Eau de Hatschepsut"?
Przez 10 lat flakonik królowej Haczepsut leżał w magazynie Muzeum Egipskiego w Bonn. I tylko Michael Höveler-Müller był przekonany o tym, że w tym „oryginalnie zapieczętowanym flakoniku coś jest”. Ale nikt nie zwracał uwagi na to, co mówi jakiś student. „Uważali, że korek to po prostu resztki gliny, zatykające otwór pustego flakonu“. Egiptolog, Höveler-Müller, wykorzystał chwilę, kiedy z początkiem roku został kustoszem muzeum. I okazało się, że „resztki gliny” są oryginalnym zamknięciem i oto Höveler-Müller trzyma w ręku najstarszy, szczelnie zamknięty flakon perfum na świecie.

Flakonik egipskiej królowej poddano tomografii komputerowej.

Helmut Wiedenfeld przystąpił do badań. Stwierdziwszy obecność nalotu na wewnętrznych ściankach flakonu przystąpił do „operacji pachnidło”. Od 25 lat Wiedenfeld pracuje w Instytucie Farmacji uniwersytetu w Bonn i jest ekspertem w zakresie analizy ekstraktów roślinnych.


Ziarnko nadziei
To było w marcu 2009. 4 miesiące później, wraz szefem kliniki oto-laryngologii, wywiercił on w zamknięciu flakonu miniaturowy otwór, pobierając 4 próbki. „Nie sądziłem początkowo, że coś znajdziemy. Ale teraz bardziej optymistycznie podchodzę do badań“, mówi Wiedenfeld. Höveler-Müller jest większym optymistą: „od wczoraj odebrało głos nawet największym sceptykom” – mówi. Wiedenfeld wydobył bowiem z naczynia coś kruchego o krystalicznej strukturze.

I rozpoczęła się detektywistyczna praca. Helmut Wiedenfeld pracować będzie nad rozwiązaniem zagadki rok, lub nawet dwa. „Gdyby substancja była świeża, to za trzy miesiące wiedziałbym już, jaki jest jej skład. Każdy ekstrakt składać się może z nawet 50 pojedynczych elementów, do tego po 3500 latach struktura ich zmieniła się. Postała substancja, niezawierająca pierwotnych składników. A zatem z aktualnej struktury odczytać muszę pierwotną“ – mówi Wiedenfeld.

Zadanie dla alchemika
Obaj naukowcy sądzą, że pachnidło królowej Haczepsut zawierać musiało kadzidło i mirrę. Substancje te 1500 lat przed Chrystusem były na wagę złota, zatem w jego skład wchodziły ekstrakty, niedostępne dla zwykłego śmiertelnika. Wiedenfeld rozpocznie od poszukiwania w bibliotekach odpowiedzi na pytanie, jakie rośliny w ogóle istniały w czasach egipskiej królowej.

Cały aparat środków posłuży badaniu substancji: chromatografia, elektroforeza, spektroskopia czy tomografia rezonansu magnetycznego. Także i producenci perfum pośpieszyli z pomocą, udostępniając badaczom wzory rozkładu substancji określonych esencji. Okazuje się, że na temat zapachów istnieje mnóstwo informacji, jest bogata literatura, kolekcjonowana przez producentów perfum.

Olejek za królewskim uszkiem
Jeśliby Wiedenfeld odtworzył wzór rozkładu roślin, wchodzących w skład pachnidła królowej, to – teoretycznie – dałoby się je odtworzyć. „Uważam jednak, że kompozycja zapachowa z czasów Haczepsut niekoniecznie wywołałaby pożądanie dzisiejszych pań“ – mówi farmakolog. Zapach był prawdopodobnie bardzo ciężki, specyficzny, o oleistej konsystencji, aby był trwały. „Ale czy dziś taki olejek cieszyłby się wzięciem ze strony pań? Nie wiem. Może jako dodatek do kąpieli?“ – mówi Wiedenfeld - Kąpieli a´la Haczepsut.

źródło: Panorama

06 sierpnia 2009

Paco Rabanne Ultrared Man

Paco Rabanne Ultrared Man - moc uwodzicielskiej wrażliwości...
Ultra - seksowna czerwień tętni życiem, namiętnie wyrażając męskość uczuć. Pożądanie rozumiane jest w pełni by spróbować nowych, płomiennych doznań.

* Nuta głowy: kwiat pomarańczy.
* Nuta serca: pralina, ziarna tonka.
* Nuta podstawowa: paczula, wanilia.

Cena: Woda toaletowa 100ml spray - ok. 210 zł

Calvin Klein Euphoria Spring Temptation

Calvin Klein Euphoria Spring Temptation to wiosenna limitowana edycja znanego wszystkim zapachu Calvina Kleina.
Nuty zapachowe: kwiat gruszki, liść guavy, różowa lilia, zroszony fiołek, białe drzewo sandałowe, oszronione piżmo, ambra.

Cena: Woda perfumowana 100ml spray - ok. 180 zł

01 sierpnia 2009

Perfumy też mogą szkodzić

34 osoby hospitalizowane, dziesiątki z bólami głowy. To efekt zatrucia mocnymi perfumami. Nie ustalono jeszcze marki feralnego produktu.
Całe zdarzenie miało miejsce w jednym z banków w Teksasie. Dwóch pracowników zgłosiło się do swojego przełożonego narzekając m.in. na silne bóle w klatce piersiowej i ból głowy. Objawy wskazywały na silne zatrucie. Jak podaje rzecznik miejscowej straży pożarnej - Kent Worley, dyrekcja placówki natychmiast ogłosiła, że każdy kto czuje się źle powinien szybko opuścić budynek. Z propozycji skorzystało w sumie około 150 osób, z których kilkanaście trzeba było natychmiast przewieźć do szpitala. Wiele osób skarżyło się na tzw. krótki oddech i zawroty głowy.

Na początku obawiano się, że w banku mogło dojść do wycieku gazu. Objawy zatrucia wskazywały na groźny tlenek węgla, czyli czad. Po dokładnym zbadaniu powietrza w banku okazało się jednak, że przyczyną całego zajścia były...mocne, damskie perfumy nieznanej marki. Trwają poszukiwania winnej zatrucia.

źródło: BBC News

26 lipca 2009

Nikt nie pachnie tak samo


Nie można stworzyć zapachu, który będzie pasował do każdej kobiety, jesteśmy zbyt różne. Dlatego duet projektantów Dolce & Gabbana zaprojektował antologię pięciu zapachów dla różnych typów kobiet, i mężczyzn. Perfumy reklamują słynne top modelki sprzed lat.

Eva Herzigova, Claudia Schiffer i Naomi Campbell są dla Domenico Dolce i Stefano Gabbana uosobieniem dojrzałej i świadomej kobiecości. "Są ikonami - mówią projektanci – nie tylko dla młodych kobiet, ale i dla starszych. Czasem są lepiej znane niż aktorki, a ludzie mają potrzebę oglądania ludzi, których znają".

To dlatego one zostały wybrane do promowania nowej serii pięciu zapachów, która właśnie wchodzi do światowych perfumerii.

Projektanci w końcu przyznali, że perfumy które są dla wszystkich, są w gruncie rzeczy dla nikogo. Dlatego powstała seria pięciu zapachów - The D&G Fragrance Anthology - zainspirowanych kartami Tarota, z których każda określa inną osobowość.

Na zdjęciach autorstwa Mario Testino i w promocji dwóch zapachów męskich top modelkom towarzyszą piękni i młodzi modele.

POWĄCHAJ...

Pierwszy z nich, Le Bateleur 1, będący kompozycją nut wodnych, cedru i wetiwerii, będzie reklamowany przez Tysona Ballou. Kolejny, L`Imperatrice 3, to mieszanka aromatów melona, kiwi i piżma; twarzą perfum jest Naomi Campbell. Zapach L’Amoureaux 6 to mieszanina nut przypraw, bergamoty, różowego pieprzu, irysa i piżma; reklamuje go Noah Mills. Następny w kolekcji, La Roue de la Fortune 10, to mieszanka woni tuberozy, gardenii, jaśminu i paczuli, zaś twarzami zapachu są Eva Herzigova i Fernando Fernandes. Perfumy La Lune 18 to połączone ze sobą aromaty lilii, tuberozy, drzewa sandałowego, irysa i piżma, a kompozycję sygnuje Claudia Schiffer. Dwie kolejne wody toaletowe dołączą do linii w przyszłym roku.

źródło: Dziennik.pl

Pielęgnacja urody w trakcie urlopu - kosmetyczny bagaż podręczny

Jaka szkoda, że od pielęgnacji urody nie można wziąć urlopu. Wyobraź sobie, że wyjeżdżasz na wakacje i jakoś tak samoistnie oczyszcza ci się skóra, nie odpryskuje lakier, nie odrastają włoski, jesteś czysta i pachnąca bez żadnego wysiłku. Tak by było, gdyby świat stworzyła kobieta. Zamiast tego mamy ograniczoną pojemność walizek, mnóstwo kosmetyków do zabrania i decyzję do podjęcia - co przyda nam się w trakcie przeszło dwudziestogodzinnej podróży autokarem, a co dopiero po zameldowaniu się w hotelu?
Nie wiadomo, jak byś się przed tym wzbraniała i tak jest kilka kosmetyków, które musisz zabrać ze sobą do autokaru. Upał i klimatyzacja nie służą twojej urodzie. Warto więc się odpowiednio przygotować. Oto lista rzeczy, których nie może zabraknąć w twoim bagażu podręcznym.

• Perfumy - daruj jednak sobie wylewanie na siebie całego flakonika Chanel No. 5. Najlepiej powstrzymaj się od użycia perfum przed podróżą. To co tobie wydaje się być delikatną nutką, sąsiadowi po prawej może popsuć całą podróż. Wszak gusta są różne. Woda toaletowa albo perfumy, sprawdzą się natomiast idealnie jako odświeżacz po długiej jeździe autobusem.

• Suchy szampon - to rozwiązanie dla ciebie, jeśli twoje włosy szybko się przetłuszczają, albo masz obsesję na punkcie ich czystości. Łatwy w użyciu. Wystarczy spryskać włosy i po chwili je rozczesać.

• Guma do żucia - to element obowiązkowy. W czasie postoju, będziesz zajęta staniem w długiej kolejce do toalety, nie będzie więc okazji do umycia zębów. A nieświeżego oddechu nikt nie lubi.

• Szczotka do włosów lub grzebień - nawet najbardziej misternie ułożona fryzura nie przetrwa opierania się o fotel, spania z głową na szybie i przeciągów. Dobrze jest więc mieć coś, co pomoże ci ją ujarzmić.

• Bibułki matujące - nie świeć cerą, świeć przykładem! Bibułki pomogą ci usunąć z twarzy nadmiar sebum. Zajmują mało miejsca, są pakowane po około 100 sztuk, więc spokojnie możesz „poczęstować” nimi towarzysza podróży.

• Chusteczki nawilżające - są wielofunkcyjne. Możesz nimi wytrzeć ręce po zjedzeniu roztopionego, czekoladowego batona, albo zmyć makijaż przed snem.

• Antyperspirant - koniecznie w kulce albo w sztyfcie. Będziesz go mogła użyć dyskretnie, nie narażając współtowarzyszy na atak duszności . Jeśli nie zastosujesz żadnego, sama wiesz najlepiej jakie będą efekty.

• Paleta do makijażu - nie pakuj do bagażu podręcznego wypchanej po brzegi kosmetyczki z kolorowymi kosmetykami. Jeśli należysz do tych, które nie wyobrażają sobie pojawić się w miejscu publicznym bez makijażu, alternatywą dla ciebie będzie paleta z cieniami, błyszczykami i różem do policzków.

źródło: w-spodnicy.pl

21 lipca 2009

Zapachy dla prawdziwych playboyów

Coty Polska wprowadza na rynek nową markę zapachów dla mężczyzn Playboy. Jest to marka licencyjna, dotychczas wprowadzona w Stanach Zjednoczonych oraz w kilku europejskich krajach.

Perfumy pozycjonowane są w segmencie masowych zapachów męskich. Coty wprowadzi cztery zapachy: Playboy Miami, Playboy Vegas, Playboy Hollywood oraz Playboy Malibu. Linia składa się z wody toaletowej, wody po goleniu i dezodorantu zapachowego.

20 lipca 2009

Zakop szminkę, a zakwitnie

80 tysięcy dolarów za stary, pusty flakon po perfumach Guerlaina czy Coty'ego? Tak, bo są to dzieła René Lalique'a i Alfonsa Muchy

Własne perfumy może mieć dziś nawet postać z serialu. Ma je na przykład Jack Bauer, agent CIA z serialu '24 godziny', którego rolę gra Kiefer Sutherland. Co sezon na rynku zapachów pojawia się kilkaset nowości. Szacowne marki konkurują z powstałymi na użytek chwili. W natarciu są zapachy sygnowane nazwiskami gwiazd - każdy znany sportowiec, modelka czy raper musi przypieczętować sukces własnymi perfumami. Także sławna pisarka Danielle Steel wylansowała przy współpracy z firmą Elizabeth Arden perfumy o nazwie Danielle.

Mimo tego przesytu wprowadzenie nowego flakonu zaprojektowanego przez znanego designera nadal może stać się wydarzeniem - jak to miało miejsce w przypadku awangardowego duetu projektantów mody Victora & Rolfa. Kiedy w 2008 r. wprowadzali oni na rynek limitowaną edycję perfum Flowerbomb w kształcie granatu z zawleczką, odbyła się z tej okazji wystawa w londyńskiej Barbican Gallery. Pokazano na niej kolekcję lalek ubranych w kreacje projektantów, a limitowana edycja perfum liczyła tylko 2 tys. egzemplarzy.

Przez stulecia perfumy były towarem luksusowym na równi z biżuterią. Nic więc dziwnego, że projekty flakonów w XIX wieku i na początku XX powierzano takim mistrzom jubilerstwa jak Van Cleef & Arpels, Tiffany, Bulgari, Boucheron czy Cartier. Buteleczki projektu René Lalique'a (dla Coty'ego, Guerlaina, Lubina czy Molinarda), Alfonsa Muchy czy Hectora Guimarda (autora m. in. bramek do paryskiego metra) to prawdziwe dzieła sztuki użytkowej, które osiągają na aukcjach zawrotne ceny, nawet do 80 tys. dol. Jednak prawdziwa popularność perfum rozpoczęła się dopiero wówczas, gdy zaczęły je sygnować domy mody. Pierwszym projektantem mody, który wylansował własny zapach, był Paul Poiret. Swoje debiutanckie perfumy powstałe w 1911 r. nazwał na cześć starszej córki Parfums de Rosine.

Dopiero dekadę później powstały Chanel No 5. Geometryczna, nawiązująca do art déco prostota flakonu Chanel No 5 na lata wyznaczyła standardy w projektowaniu opakowań perfum. Ponieważ z taką prostotą trudno było konkurować i nie wypadało jej powielać, można jej było jedynie całkowicie zaprzeczyć. Najlepszym przykładem takiego zaprzeczenia są perfumy Shocking, które surrealistka Leonor Fini zaprojektowała dla projektantki mody Elsy Schiaparelli w latach 30. To przykład udanego mariażu komercji ze sztuką. W tamtych czasach rzeczywiście mogły szokować - flakonik miał kształt kobiecego torsu wzorowany podobno na sylwetce aktorki Mae West, która słynęła ze skandalizujących ról i swobodnego trybu życia. W latach 80. do tych perfum nawiązał Jean Paul Gaultier zapachem Classique dla kobiet, którym później dodał męski odpowiednik - Le Mâle.

Od ponad 50 lat jednym z najbardziej znanych projektantów flakonów jest francuski rzeźbiarz Pierre Dinard. Jego flakony nadawały ton kolejnym dekadom. W latach 80. były to Opium Yves Saint Laurenta (perfumy powstały w 1977 r.). Lata 90. zdominowały zaprojektowane przez Dinarda minimalistyczne buteleczki dla Calvina Kleina - perfumy Eternity o geometrycznych kształtach i obłe Obsession. Choć pewnie nie dowiemy się, czy sukces flakonów zależał od ich wyglądu, czy może zdecydowała ich skandalizująca reklama z nieletnią i nagą Kate Moss. Tak czy owak artysta wygrał, bo oba projekty były jego dziełem.
Flakon zamiast obrazu

Zapachy dostępne we wszystkich sieciowych perfumeriach świata już dawno nie są (mimo wysokich cen) przedmiotem pożądania dla wtajemniczonych. Poprzeczka dla luksusowych marek się podnosi. Jak wobec tego dać klientowi poczucie wyjątkowości? Strategie są różne. Można dodać splendoru kosmetykom i pachnidłom, powierzając ich stworzenie projektantom zasłużonym w innych dziedzinach. Kiedy znany projektant form przemysłowych, rzeźbiarz czy architekt podejmuje się stworzyć opakowanie perfum, zwykle wynika z tego coś ciekawego.

Przykładem takiej współpracy są perfumy L'Homme projektu Jeana Nouvela dla YSL. Wybitny francuski architekt, zeszłoroczny laureat Nagrody Pritzkera, zaproponował minimalistyczną formę fiolki, która może wywoływać skojarzenia falliczne. Na pewno jest gadżetem eleganckim i dowcipnym - logo firmy pływają w perfumach niczym stateczki w pamiątkarskich długopisach. Podobną współpracę nawiązali ostatnio wybitni designerzy - Ron Arad z firmą Kenzo, a Ross Lovegrove z marką Narciso Rodriguez. Znany ze skłonności do industrialnej estetyki i zdecydowanych form Arad stworzył metalowy flakon perfum UFO, którego kształt przypomina symbol nieskończoności.

Z kolei francuski projektant o japońskim pseudonimie Ora-ito współtworzył linię perfum Smiley. Nazwa nawiązuje do rozweselających podobno właściwości zapachu, a sam flakon wygląda jak buteleczka leku, np. kropli do oczu z pipetką. Polskim akcentem w świecie projektowania opakowań dla marek kosmetycznych jest grafika wymyślona dla awangardowej marki Comme des Garçons. Uśmiechnięte czerwone serce na flakonie Play stworzył pochodzący z Polski grafik Filip Pągowski. Innym rodzimym przykładem są projekty korków do perfum Soir de Lune oraz najnowszej serii zapachów 1, 2 i 3 dla francuskiej marki Sisley stworzone przez bielskiego rzeźbiarza Bronisława Krzysztofa.
Kryształy, kamienie i MP3
Na sukces mogą też liczyć ci, którzy podnoszą prestiż opakowania przez użycie drogich materiałów - np. kryształków Swarovskiego. Skusiły się na to takie marki jak Lanceme, La Prairie, Loewe, Esteé Lauder, Thierry Mugler i Avon. Wygląda na to, że kryształ dodany do opakowania to najlepszy sposób na stworzenie limitowanej edycji. Tak uczynił Thierry Mugler z okazji 15. jubileuszu swoich kultowych perfum Angel.

Firma La Prairie poszła jeszcze dalej. Opakowanie kremu Skin Caviar Luxe (limitowana edycja) pokryła 2,4 tys. kryształków Svarowskiego. Produkcja jednego kremu trwała 48 godzin i był on wykonywany ręcznie. Wypuszczono na rynek tylko 650 egzemplarzy. Drugie dzieło La Prairie to flakon perfum Silver Rain, którego kształt nawiązuje do kropli deszczu. Jego prototyp został wykonany ze srebra w pracowniach legendarnej francuskiej firmy jubilerskiej Christofle.

Aby przyciągnąć rozpieszczonego klienta, można też spróbować dostosować projekty flakonów do realiów. Butelka Chanel No 5 jest ikoną wzornictwa, ale trudno zabrać ją na wakacje do bagażu podręcznego. Za to perfumy w opakowaniu Karima Rashida, jednego z najbardziej rozchwytywanych designerów, w kształcie zgrabnych małych kieszonkowych kamyków, aż proszą, żeby zabrać je nawet do traperskiego plecaka czy sportowej torby (ich pojemność to zaledwie 20 ml). Rashid za nic ma cenne materiały, dlatego kamyki zrobione są ze sztucznego tworzywa.

Wszechstronny projektant jest także autorem innego opakowania na perfumy - 5S Metasense dla Shiseido, wyróżnionego kilka lat temu przez magazyn 'I.D.' nagrodą dla najlepszego opakowania . Zrobione z polipropylenu opakowanie składa się z koperty i chowanej w niej buteleczki. Kopertka może być ponownie wykorzystana. Projektant poleca ją do przechowywania monet. Inny twórca Serge Mansau, znany z kultowych flakonów np. Flower dla Kenzo czy Organza dla Givenchy, dla tej ostatniej firmy zaprojektował w 2008 r. opakowanie męskiej wody toaletowej Play, które nawiązuje kształtem do odtwarzacza MP3. To zdecydowanie propozycja dla gadżetomanów.

Jeśli nie luksus, to może spersonalizowanie? Firma Clinique proponuje Clinique Happy Personalized Photo Bottle, ponoć pierwszą butelkę perfum, na której można umieścić swoje albo czyjeś zdjęcie.

Inny przykład to wylansowana w zeszłym roku limitowana edycja perfum Diesel Fuel for Life. Flakon występuje w 12 'kreacjach' - od czarnej skóry ozdobionej łańcuchami, poprzez dżins i koronki po strój sportowy zapinany na zamek błyskawiczny. W modzie jest też łączenie kilku funkcji w jednym przedmiocie. Marc Jacobs stworzył perfumy w kremie, które ukryte są w pierścionku w kształcie stokrotki. Nabywców urzeka i biżuteria sygnowana przez najbardziej rozchwytywanego obecnie amerykańskiego projektanta mody, i praktyczny aspekt - zawsze pod ręką.
Podlej szminkę z kukurydzy
Rynek kosmetyków naturalnych rozrasta się w ogromnym tempie, o wiele gorzej jest z ich opakowaniami. Alternatywą dla plastikowych są pojemniki z biotworzyw, które są kompostowalne albo uzyskiwane z recyklingu, na przykład z kartonów po mleku. Karierę robi ostatnio plantik, tworzywo uzyskiwane z kukurydzy. Niektórzy producenci tworzą opakowania, które zawierają... ziarna roślin. Na ten pomysł wpadła firma Cargo, proponując linię kosmetyków do makijażu PlantLove. Ich opakowania wykonane są właśnie z plantiku, który ulega biodegradacji. A w szmince Botanical Lipstick, której pudełko wykonane jest z biodegradowalnego papieru, ukryte są nasiona kwiatów. Gdy szminka się skończy, można ją zakopać w ziemi i podlewać, a za kilka miesięcy wyrosną z niej kwiaty. W końcu designerskich opakowań nie kupujemy, żeby wyrzucać.


źródło: Wysokie Obcasy

13 lipca 2009

Hugo Boss Boss Femme L Eau Fraiche

Hugo Boss Boss Femme L Eau Fraiche zapowiada wiosnę i romantyczne uczucia z całą prostotą i akcentami czystości. Rozświetlenie momentu, pokoju, relaksu, lekkości i łatwości ruchu charakteryzuje ten zapach, a łagodne, lekkie, odświeżające i wesołe akordy komponują jego styl i temperament.

Nuta głowy: mandarynka, nuty owocowe.
Nuta serca: kwiaty Stephanotis.
Nuta podstawowa: ambra.

Cena
Woda toaletowa 50ml spray - ok. 150 zł


12 lipca 2009

Timberlake nie będzie firmował perfum

Justin Timberlake uważa, że firmowanie perfum własnym nazwiskiem jest zbyt narcystyczne.
Wokalista rozstał się niedawno po blisko roku współpracy z firmą Givenchy, której był twarzą, i związał się ze swoim własnym brandem, William Rast. Gdy tam zaproponowano mu, by firmował swoim nazwiskiem perfumy, Justin zaczął się zastanawiać. "Jest jakiś poziom narcyzmu, który musisz położyć na czek", uważa wokalista. "Nie wiem, czy dobrze czułbym się z perfumami sygnowanymi moim nazwiskiem. To trochę takie oszustwo. Nie daje ci poczucia żadnej kreatywności ani niczego w tym stylu..."

źródło: cgm

08 lipca 2009

Beckham porzucił Victorię dla Angeliny Jolie

David Beckham i Angelina Jolie nakręcą "najseksowniejszy w dziejach reklamy" spot dla Armaniego. Piękna aktorka została twarzą nowych perfum, które wkrótce pojawią się na rynku. W kampanii Angelinie będzie towarzyszył David Beckham. Cel: większe zyski!

"Niewątpliwie ona jest jedną z najseksowniejszych kobiet na świecie. Postawić ich obok siebie to wspaniały pomysł. Ależ będzie iskrzyło" – mówią eksperci. Angelina zgodziła się na kampanię po trzech latach trudnych negocjacji, David decyzję podjął natychmiast. I nie przeszkadzało mu, że to właśnie Angelina zajmie miejsce jego żony. Victoria i Beckham reklamowali wspólnie linię odzieżową dla włoskiej firmy.

Właśnie to zachowanie Anglika zaniepokoiło jego żonę, Victorię, która jest nieprzychylnie nastawiona do całego projektu. A co na to Brad Pitt? Przedstawiciele Armaniego już zajęli się całą sprawą i prowadzą dodatkowe negocjacje ze współmałżonkami. Czyżby na planie miało dojść do romansu wszechczasów?

źródło: dziennik.pl

07 lipca 2009

Najdroższe perfumy w Polsce !

Najdroższe perfumy na świecie trafiły właśnie na polski rynek!
Imperial Majesty Clive'a Christiana to nie mały wydatek. Ich koszt to 675 000 zł (115 000 funtów)!!! Do tej pory na świecie wykonano zaledwie 10 sztuk drogocennych perfum. Flakonik Imperial Majesty Clive'a Christiana został wykonany z kryształu Baccarat, a zakończony koroną z 5-karatowym diamentem, wykonanym z 18-karatowego złota.

Nuta głowy: limonka, biała brzoskwinia, ananas, śliwka, mirabelka, bergamotka, kardamon
Nuta serca: róża, jaśmin, ylang ylang, zielona orchidea, irys z Florencji
Nuta bazy: wanilia z Tahiti, indyjskie drzewo sandałowe, tonka, drzewo cedrowe, piżmo, ambra


W Polsce perfumy są dostępne tylko w jednym miejscu. Znajdziemy je w jednej z warszawskich perfumerii Quality Missala przy hotelu Martiott. Dostępna jest także wersja ''light'' , w nieco skromniejszym wydaniu. Mniejsze opakowanie, pojedynczy brylant i zaledwie 30 ml. Takie wydanie można zakupić za ''jedyne'' 8 720 zł.


06 lipca 2009

e-Zapachy.pl: Akt oskarżenia i nowe postępowanie

Prokuratura zakończyła postępowanie przeciwko Piotrowi S., właścicielowi sklepu e-Zapachy.pl. Przygotowano akt oskarżenia. Właściciel sklepu zwrócił pieniądze niektórym ze swoich klientów, ale zawiadomienia o przestępstwie składają kolejne osoby.
Na pierwszy rzut oka sklep nie wyglądał podejrzanie. Nie zrealizował on jednak zamówień opłaconych przelewem, niepokojący był też całkowity brak kontaktu ze sklepem. Sprawa trafiła do Policji, a ta rozpoczęła poszukiwania właściciela sklepu.

Po opisaniu sklepu na łamach DI dostaliśmy informacje od jednej z Czytelniczek, że pieniądze zostały jej zwrócone. Na skrzynki e-mail osób, które zamówiły perfumy, trafiły przeprosiny i informacja o możliwym do uzyskania zwrocie. Mogło się wydawać, że to koniec całej sprawy. Z listów jakie dostaliśmy od Czytelników w ostatnim czasie wynika jednak, że niektóre z oszukanych osób nadal nie odzyskały swoich pieniędzy.

Jeden z Czytelników poinformował redakcję DI, że właściciel sklepu chce umorzenia sprawy poprzez zwrot pieniędzy, ale...

- Zwrotu dokona tylko tym poszkodowanym, którzy zgłosili sprawę na Policji. Niestety (jestem jednym z oszukanych) tych osób jest tylko ok. 15, a de facto oszukanych wg naszych (zrzeszonych na www.oszukani.foreo.pl) rachunków mogą być setki i na dziesiątki tysięcy złotych. Pozostałym pozostanie wyłącznie dochodzenie na drodze sprawy cywilnej i wątpliwe skutki tego przy dodatkowych kosztach – pisze Czytelnik.

Postępowanie w sprawie sklepu e-Zapachy.pl prowadziła Prokuratura Rejonowa Warszawa Praga Południe. Jej rzeczniczka Renata Mazur w liście dla Dziennika Internautów przekazała następującą informację:

Uprzejmie informuję, iż postępowanie zostało zakończone skierowaniem przeciwko Piotrowi S. aktu oskarżenia. Piotrowi S. zarzucono 18 czynów z art. 286 § 1 kk, czyli oszustwa. Samo naprawienia szkody zgodnie z art. 53 § 2 kk ma jedynie wpływ na wymiar orzeczonej kary, jednak nie unicestwia bytu przestępstwa.
W chwili obecnej nie można określić liczby pokrzywdzonych, albowiem zawiadomienia składają kolejne osoby i aktualnie toczy się kolejne postępowanie o sygn. 5 Ds. 932/09.

Sprawa nie jest więc zamknięta i jak widać, samo zwrócenie pieniędzy wybranym osobom nie wystarczy. Oszukani z pewnością powinni zgłosić się na policję lub do prokuratury, jeśli jeszcze tego nie zrobili.

źródło: Dziennik Internautów

04 lipca 2009

Rumunia. Przechwycono 38 ton prawdopodobnie podrobionych perfum

Rumuńscy celnicy przechwycili w sobotę na granicy z Węgrami transport 38 ton prawdopodobnie podrobionych perfum, które przemycano z Turcji do Niemiec - poinformowała rumuńska agencja prasowa Mediafax.
Perfumy znajdowały się w dwóch tureckich ciężarówkach, które według oficjalnych dokumentów podróżnych miały przewozić tekstylia. Gdy jednak celnicy otworzyli skrzynie ładunkowe, znaleźli tam pudełka z perfumami, noszące etykiety znanych marek. Zarządzone badania laboratoryjne mają wyjaśnić, czy są to artykuły podrobione.

Od początku bieżącego roku tylko na granicy z Węgrami rumuńskie służby celne skonfiskowały blisko 100 ton podrobionych perfum, które usiłowano wywieźć na Zachód.

O inspiracji dla Suu... i Marilyn Monroe

Perfumy podkreślają nasz charakter, nastrój, dodają pewności siebie i seksapilu. Skropione ulubionym zapachem, czujemy się bardziej kobieco i uwodzicielsko.

Perfumy przypominają nam najpiękniejsze momenty życia, osoby, zdarzenia.
Odrobina ulubionych perfum, niczym magdalenka Prousta, przenosi w przeszłość.

Ładny zapach powinien ci towarzyszyć zawsze, dodaje pewności siebie, atrakcyjności, uwodzi, stwarza aurę wokół ciebie. Jest dopełnieniem stroju i makijażu. A nawet może je zastąpić. Marilyn Monroe mawiała, że sypia ubrana w kilka kropel jej ulubionego zapachu.

Dla stworzenia zapachu Suu... inspiracją było powietrze. Masaki zaskakuje nas filozoficznym i orientalnym podejściem: oddech jest tutaj głęboki, nadzmysłowy, Zen. Zapach zaczyna się od eksplozji egzotycznych owoców, by w sercu połączyć się z delikatną, lekko kwiatową i niezwykle kobiecą nutą. Kombinacja krystalicznego piżma i drzewa cedrowego w bazie stwarza nieograniczony moment relaksu.

Projektant Masaki Matsushima odnalazł inspirację dla swojego nowego zapachu w wytwornym charakterze Nowego Jorku. To kobiece podejście, wykracza poza jego dotychczasowy, minimalistyczny styl. Rezultatem jest Masaki - zapach luksusowy, skierowany do dynamicznych kobiet z klasą.

Suu oraz Masaki dostępne są na rynku we flakonach o pojemności 80ml.

02 lipca 2009

CIN&CIN w roli Playboya

Cztery nowe, modne zapachy dla wszystkich mężczyzn, którzy pragną wieść życie prawdziwego uwodziciela, zostały zaprezentowane 2 czerwca br., w warszawskim klubie Confashion. Premierę perfum sygnowanych marką Playboya uświetniło wino musujące marki CIN&CIN.
Cztery nowe, modne zapachy dla wszystkich mężczyzn, którzy pragną wieść życie prawdziwego uwodziciela, zostały zaprezentowane 2 czerwca br., w warszawskim klubie Confashion. Premierę perfum sygnowanych marką Playboya uświetniło wino musujące marki CIN&CIN.

Playboy, jedna z najbardziej rozpoznawalnych marek na świecie, podczas wieczoru w klubie Confashion zaprezentowała zapachy dla mężczyzn, którzy marzą o życiu Casanovy - Hollywood Playboy, Malibu Playboy, Miami Playboy i Vegas Playboy. Każdy z czterech zapachów reklamowany był przez innego mężczyznę. W rolę Playboyów wcielili się urzekający panowie: Samuel Palmer, Ivan Komarenko, Żora Korolyow i Krzysztof „Diablo” Włodarczyk.
Niecodzienna impreza przyciągnęła wiele znanych osobistości, wśród których nie zabrakło m.in. Rafała Olbrychskiego, Karoliny Borkowskiej, Moniki Morozowskiej, Anny Janochy, Jakuba Tolka, Andrzeja Młynarczyka, Patrici Kazadii, Piotra Zelta, Rafała Cieszyńskiego, Marcina Kwaśnego, Grażyny Wolszczak i Cezarego Harasimowicza, czy Ewy Pacuły.
Wszyscy uczestnicy wyjątkowego wieczoru mogli skosztować zmysłowego, tajemniczego i uwodzicielskiego w smaku wina musującego CIN&CIN.

źródło: news.webwweb.pl

30 czerwca 2009

Lacoste za 280 czy 126 złotych? Perfumy najtańsze w internecie

Warto kupować perfumy w sieci – rzut oka na ceny tych samych zapachów w drogeriach oraz w internecie nie pozostawia żadnych wątpliwości.
Luksus kosztuje, więc na markowe produkty klienci są skłonni przeznaczyć duże kwoty. Znane drogerie dobrze o tym wiedzą, dlatego nie spieszą się z obniżaniem cen znanych perfum. Decydując się na kilkusetzłotowy zakup, klienci na ogół nie zamierzają odwiedzać wszystkich sklepów w mieście w poszukiwaniu oszczędności rzędu kilku złotych. Ale jeśli można zaoszczędzić nawet… 50%?

Lacoste Inspiration w drogerii za 280 złotych, w sieci za 126 złotych
To nie jest jednorazowa promocja. Takie oferty można znaleźć na co dzień w sklepach internetowych. Różnice w cenach są znaczne, sięgają średnio 50%. Nic zatem dziwnego, że coraz więcej osób kupuje perfumy w sieci. Z danych porównywarki Kupujemy.pl (www.kupujemy.pl) wynika, że np. za wodę perfumowaną Lacoste Inspiration (75 ml) w znanej sieci perfumerii zapłacimy 280 zł, podczas gdy w internecie możemy ją znaleźć już za 126 zł!

Z czego wynikają tak znaczące różnice w cenach? W przypadku takich kategorii produktów, jak elektronika użytkowa, konkurencja na rynku jest bardzo duża, zatem ceny są niższe, a ich rozpiętość znacznie mniejsza. Z produktami luksusowymi, takimi jak perfumy, jest inaczej: tradycyjne sklepy wciąż utrzymują wysokie marże. Dlatego o wiele korzystniej jest kupować perfumy w internecie.
Wraz z nadejściem lata wymieniamy nie tylko garderobę, ale także perfumy. Producenci dostosowują swoją ofertę do zmieniających się gustów i wprowadzają na rynek serie letnie. Warto sprawdzić ich propozycje i znaleźć zapach na lato – najlepiej w jak najniższej cenie. Planując zakupy w sieci warto skorzystać z internetowej porównywarki cen.

Co nowego w letnich zapachach

Co sezon na rynek perfumeryjny wprowadzane są nowe wody toaletowe i perfumy. Dość trudno zorientować się w mnogości oferty, a jeszcze trudniej przetestować wszystkie na miejscu. W końcu nasz nos jest w stanie na raz rozpoznać tylko do 3 zapachów, potem zleją nam się w jedno. Sprawdź, które zapachy powąchać podczas wizyty w drogerii.

Znane marki wypuszczają co sezon coś nowego. Czasem jest to zapach całkowicie stworzony od podstaw, a czasem letnia wersja sprawdzonych już perfum, co ułatwia wybór kobietom, które po prostu chcą się przestawić na inny tryb życia a nie od razu zmieniać swój wizerunek.

Zapach bowiem nas określa, mówi coś o naszym stylu, charakterze i osobowości. Sama wiesz, że niektóre osoby zapamiętałaś dlatego, że używają Chanel Egoiste…

Dlatego wyboru odpowiedniego dla siebie flakoniku nie można pozostawić przypadkowi. Oto lista najnowszych na rynku pachnideł, dostępnych w niemal każdej drogerii.

• Burberry The Beat
Nowe, bardziej subtelne oblicze znanego już z zeszłego roku Burberry The Beat, ale teraz w wersji toaletowej. To akord świeżości kwiatów, cytrusów jak i nut delikatnie herbacianych, zaskakuje nieodgadnioną indywidualnością.
Nuty zapachowe: herbata, mandarynka, pomarańcza, irys.
Burberry The Beat, woda toaletowa ok. 140 zł/50 ml

• Calvin Klein Eternity Summer
Jeśli szukasz prawdziwego orzeźwienia, ten lekki zapach lata jest dla ciebie. Ciekawa, oryginalna mieszkanka lychee, gruszki i imbiru, sprawdzi się też w chłodniejsze dni jak dzisiejsze. Mimoza i frezja to zapachy dojrzałego lata, wiec zapachu można używać aż do końca września.
Nuta głowy: lychee, imbir
Nuta serca: mimoza, frezja, karaibska magnolia
Nuta bazowa: piżmo, bób tonka, cedr.
Calvin Klein Eternity Summer, woda toaletowa, ok.160 zł/100 ml

• DKNY Be Delicious Fresh Blossom
Zapach łączy w sobie świeżość, wibrującą energię i zmysłową kobiecość. Aromat tworzy soczysty grapefruit, czarna porzeczka i dojrzała morela, a dla romantyczek dopełnia go szczypta konwalii i płatków róży, z dodatkiem wonnego jaśminu i zapachem młodego kwiatu jabłoni.
Nuta głowy: grejpfrut, morela, liście porzeczki.
Nuta serca: konwalia, róża, jaśmin.
Baza: nuty drzewne, jabłko.
DKNY Be Delicious Fresh Blossom, woda perfumowana, ok. 190 zł/50 ml

• Armani Code Summer pour Femme
Najnowszy zapach dla kobiet od Armaniego jest letnią wersją klasycznego Code, łączącą w sobie harmonię i ciepło. Code Summer rozpoczyna się soczystymi aromatami sorbetu gruszkowego, pomarańczy i zielonymi akordami neroli. Potem jest tylko lepiej…
Serce zapachu to kwiat pomarańczy (centralny element klasycznej edycji dla kobiet) wzbogacony aromatami fiołka, imbiru i jaśminu.
Baza: aromat wanilii i piżma.
Armani Code Summer pour Femme, woda toaletowa, ok. 200 zł/75 ml

• Flora by Gucci
Gucci Flora to pierwsza kompozycja zapachowa przygotowana przez Fredę Giannini, spot reklamowy zrobił dla niej sam Chris Cunningham, więc musi to być coś specjalnego. Zapach jest lekki, subtelny, pełen optymizmu i świeżości.
Nuta głowy: cytrusy, peonia
Nuta serca: róża, osmanthus
Nuty bazy: paczula, drzewo sandałowe
Flora by Gucci, woda toaletowa, ok. 250 zł/75 ml

• Azzaro Twin Woman
Azzaro Twin to nie tylko dwa zapachy, to niezwykłe architektonicznie flakony dopełniające się swoim kształtem. Stworzone dla niej i dla niego, razem łączą się w woń uniwersalną, zapach miłości. Perfumy dla niej to połączenie nut róży, brzoskwini, drzewa migdałowego, piżma i irysa.
Azzaro Twin Woman, woda toaletowa, ok. 200 zł/50 ml

• Hugo Boss Orange
To perfumy zainspirowane kolorami słońca. Świeże, dynamiczne, nawet lekko ekstrawaganckie jak zresztą Sienna Miller, która ten zapach reklamuje
Nuty głowy to aromaty słodkiego jabłka
Serce zapachu to wonie białych kwiatów i kwiatu pomarańczy
Baza to mieszanka sandałowca, drzewa oliwkowego i śmietankowej wanilii
Hugo Boss Orange, woda toaletowa, ok. 220 zł/75 ml

• Ralph Lauren Romance Eau Fraiche
Limitowana edycja kobiecego zapachu, opartego na aromatach lotosu, lilii wodnej i świeżych nutach kwiatowych. Początkowo ostry kwiatowy zapach, po jakimś czasie zaczyna intrygować coraz bardziej, daje więcej przestrzeni i przyjemnie towarzyszy w ciągu dnia.
Ralph Lauren Romance Eau Fraiche, woda toaletowa, ok. 200 zł/100 ml

• Versace Versense
Versense to nowoczesny zapach, który kusi aromatem śródziemnomorskich kwiatów i pobudza wszystkie zmysły. Kompozycja składa się z naturalnych nut, przywodzących na myśl uczucie wolności i harmonii z naturą. Zapach jest jak spacer po pachnącym ogrodzie, daje uczucie świeżości, witalności i przywołuje pozytywne uczucia.
Kompozycję otwierają śródziemnomorskie owoce: bergamota, zielona mandarynka i figa. Przyjemność wzrasta wraz z pojawieniem się wyczuwalnych aromatów lilii morskiej, jaśminu i kardamonu w sercu zapachu. Nuty bazy to sandałowiec, cedr, drzewo oliwkowe i zmysłowe piżmo.
Versace Versense, woda toaletowa, ok. 320 zł/100 ml

• Guerlain Insolence Eau Glacee
Lodowato zimna kompozycja kusi smacznymi, świeżymi aromatami sorbetu jabłkowego i owoców cytrusowych. Radosne nuty czerwonych jagód mieszają się z eleganckimi aromatami kwiatów irysa i aksamitnych płatków fiołka. Świeżość tej kompozycji pobudza zmysły i poprawia nastrój.
Nuty zapachowe: cytrusy, zielone jabłko, czerwona porzeczka, irys, fiołek.
Guerlain Insolence Eau Glacee - woda toaletowa, ok. 260 zł/50 ml

• Cacharel Noa Dream
Cacharel Noa Dream inspirowana jest czystością barw nieba i jego harmonijnością ze środowiskiem. Zapach przedstawia podróż pomiędzy rzeczywistością i snem. Dryfujący pośród miękkich chmur kryształowy flakon powoli i subtelnie odkrywa przed nami swoje intrygujące oblicze.
Nuta głowy: yuzu, liczi, czarny pieprz.
Nuta serca: gardenia, jaśmin, brzoskwinia.
Nuta podstawowa: ambra, drzewo sandałowe, paczula.
Cacharel Noa Dream - woda toaletowa, ok. 290 zł/100 ml

• Moschino Glamour
Premiera zapachu miała miejsce w Cannes, w październiku 2008r. To piękny, kwiatowy, soczysty i harmonijny zapach. Z jednej strony radosny i młodzieńczy, ale także głęboki, dojrzały i lekko wytrawny. Skomponowany z aromatów płatków kwiatów i soku owocowego lekko złamanych gorzką nutą piołunu. Zapach figlarny i zmysłowy, skierowany do kobiet, które uważają, że uwodzenie może być również zabawą.
Nuta głowy: mandarynka, sól morska, absynt
Nuta serca: hibiskus, orchidea, nenufar
Nuta podstawowa: ambra, drzewo cedrowe, białe piżmo
Moschino Glamour - woda perfumowana, ok. 155 zł/50ml

• Kenzo Eau De Fleur De Mangolia (zapach z 2008 r.)
Dopiero teraz dociera do nas ta esencja kwiatowa w poetyckim wydaniu. To zapach, który zabiera nas w nieoczekiwaną podróż po Azji, gdzie zawieszone na koronach drzew kwiaty magnolii eksponują swój dostojny i zgrabny powab. Zapach jest świeży, promienisty, optymistyczny. Przeznaczony dla kobiety powabnej, delikatnej, uczuciowej, pełnej wdzięku i uroku.
Nuta głowy: nuty cytrusowe
Nuta serca: nuty kwiatowe
Nuta podstawowa: magnolia
Kenzo Eau De Fleur De Mangolia - woda toaletowa, ok. 170 zł/50ml

• Kenzo L eau par Indigo pour Femme
Tajemniczy, delikatny i kobiecy zapach L'Eau Par Kenzo Eau Indigo Pour Femme to kombinacja soczystych cytrusów i tajemniczych, zmysłowych kwiatów. Najwyższe nuty damskiej wersji Indigo to aromaty gorzkiej bergamoty i namiętnej, soczystej mandarynki. Serce zapachu budują wonie jaśminu Sambac i ylang ylang, podczas gdy bogata baza została skomponowana z aromatów śliwki połączonych z ciepłą ambrą i bobem Tonka.
Nuty głowy: bergamota, mandarynka
Nuty serca: jaśmin, ylang-ylang
Nuta podstawowa: ambra, śliwka, bób tonka
Kenzo L eau par Indigo pour Femme - woda perfumowana, ok. 220 zł/50ml

• Valentino Rock n Rose Pret-a-Porter
Rock´n Rose Pret-a-Porter to świeższa wersja kultowego zapachu. Kompozycja kryje w sobie wiele nut zapachowych, prowokuje, uwodzi i pobudza zmysły. Zapach należy do słodkich, kwiatowych. Jest delikatny i subtelny, przeznaczony dla młodej, nowoczesnej kobiety. Niepostrzeżenie uwodzicielski prowokuje stanowczością i zdecydowanym wyrafinowaniem.
Nuta głowy: bergamotka, czarna porzeczka, krucha zieleń
Nuta serca: likier, róża, gardenia, konwalia, kwiat pomarańczy
Nuta podstawowa: drzewo sandałowe, kłącze kosaćca, piżmo, wanilia, heliotrop
Valentino Rock n Rose Pret-a-Porter - woda toaletowa, ok. 230 zł/90ml

źródło: Dziennik.pl

28 czerwca 2009

Coco Chanel

Na tle burzliwego wieku XX tego rozgrywała się równocześnie jeszcze bardziej pasjonująca historia Gabrielle Chanel- historia nieprzeciętnej kobiety o niewiarygodnym życiorysie.

„Rzeczywistość bywa czasami bardziej zaskakująca niż fikcja”- mawiają ludzie kina i tak właśnie było w przypadku historii Coco.

Nawet najbardziej wymagającym scenarzystom nie marzy się taki materiał na scenariusz. W ponad 40 biografiach autorzy starają się prześledzić karierę Coco Chanel. Nie ma w tym jednak nic dziwnego, jej życie zdaje się być kluczem do współczesności, wyraża charakter XX wieku, świata zatłoczonego, wiecznie w biegu. Ludzie przypominali Chanel - byli śmiali, przebojowi, kochliwi. Jej biografię czyta się jak dobrą powieść przygodową.

Coco Chanel przyszła na świat 19 sierpnia 1883 roku. Jej rodzina była biedna, mieszkali z dala od miasta. Osierocona przez matkę dziewczynka trafiła do sierocińca. Właśnie tam, pod czujnym okiem prowadzących placówkę sióstr zakonnych Coco podjęła swoje pierwsze próby krawieckie. W wieku 20 lat otrzymała pierwszą posadę, pracowała jako pomoc w pasmanterii. Haftowała, szyła. Na ogół jednak piekielnie się nudziła. Roznosiła ją energia. Sposobem na rozrywkę były dla niej częste wizyty w barach, kawiarniach.
Zaczęła śpiewać a publiczność wkrótce ochrzciła ją pseudonimem, który został z nią na zawsze- Coco.

Dzięki pomocy Etienne'a Balsana, zimnego i niewzruszonego hulaki, ale nieprzyzwoicie bogatego hodowcy koni wyścigowych, Coco rozwinęła skrzydła.
Balsan odkrył przed nią niezwykły, inspirujący świat wolności, arystokracji, świecie gier miłosnych, plotek i intryg. Otaczały ją tam kobiety wystrojone w strojne kapelusze, przypominające wielowarstwowe torty z kremem. Coco nigdy nie starała wkupić się w łaski tego towarzystwa.
Wręcz przeciwnie, zawsze się z niego wyróżniała. Dzięki tej jej inności Coco zwróciła uwagę tego jedynego...

Na tle burzliwego wieku XX tego rozgrywała się równocześnie jeszcze bardziej pasjonująca historia Gabrielle Chanel- historia nieprzeciętnej kobiety o niewiarygodnym życiorysie.

„Rzeczywistość bywa czasami bardziej zaskakująca niż fikcja”- mawiają ludzie kina i tak właśnie było w przypadku historii Coco.

Nawet najbardziej wymagającym scenarzystom nie marzy się taki materiał na scenariusz. W ponad 40 biografiach autorzy starają się prześledzić karierę Coco Chanel. Nie ma w tym jednak nic dziwnego, jej życie zdaje się być kluczem do współczesności, wyraża charakter XX wieku, świata zatłoczonego, wiecznie w biegu. Ludzie przypominali Chanel - byli śmiali, przebojowi, kochliwi. Jej biografię czyta się jak dobrą powieść przygodową.

Coco Chanel przyszła na świat 19 sierpnia 1883 roku. Jej rodzina była biedna, mieszkali z dala od miasta. Osierocona przez matkę dziewczynka trafiła do sierocińca. Właśnie tam, pod czujnym okiem prowadzących placówkę sióstr zakonnych Coco podjęła swoje pierwsze próby krawieckie. W wieku 20 lat otrzymała pierwszą posadę, pracowała jako pomoc w pasmanterii. Haftowała, szyła. Na ogół jednak piekielnie się nudziła. Roznosiła ją energia. Sposobem na rozrywkę były dla niej częste wizyty w barach, kawiarniach.
Zaczęła śpiewać a publiczność wkrótce ochrzciła ją pseudonimem, który został z nią na zawsze- Coco.

Dzięki pomocy Etienne'a Balsana, zimnego i niewzruszonego hulaki, ale nieprzyzwoicie bogatego hodowcy koni wyścigowych, Coco rozwinęła skrzydła.
Balsan odkrył przed nią niezwykły, inspirujący świat wolności, arystokracji, świecie gier miłosnych, plotek i intryg. Otaczały ją tam kobiety wystrojone w strojne kapelusze, przypominające wielowarstwowe torty z kremem. Coco nigdy nie starała wkupić się w łaski tego towarzystwa.
Wręcz przeciwnie, zawsze się z niego wyróżniała. Dzięki tej jej inności Coco zwróciła uwagę tego jedynego...

Arthur „Boy” Capel był miłością życia Chanel. Wspierał ją we wszystkim, był jej ostoją. W 1910 pożyczył jej sumę niezbędną do otwarcia pierwszej pracowni mody na słynnej rue Cambon w Paryżu. Wkrótce potem otworzony został także butik w Deauville, zaraz potem w Biarritz i Cannes. Projekty Chanel odnosiły błyskawiczny sukces a dług zaciągnięty u Boya został w szybkim tempie zwrócony co do centa. Młoda stylistka Chanel została okrzyknięta geniuszem.

Kiedy kolorowe pisma rozpowszechniły jej najnowsze projekty, już nic nie było w stanie powstrzymać spirali sławy i popularności.
Może się to wydać dziwnym, ale cała ta historia z Boyem Capelem silnemu charakterowi Chanel nadała jeszcze rys wytrawnej męskości, opisywany później jako pierwiastek bezpłciowy, androgeniczny. Nie pozostało to bez wpływu na jej przyszłe projekty.

Coco naprawdę kochała się w męskiej garderobie. Z szafy Boya wykradała spodnie, piżamy, kapelusze i bluzy. Inni kochankowie również padali ofiarami jej garderobianych łowów. Od arcyksięcia Dmitrija pożyczała typową rosyjską bluzę- rubaszkę, grube płaszcze, futra i haftowane chusty. Z jachtu księcia Westminsteru wynosiła grube płótna żeglarskie, złocone guziki, białe mankiety i ozdoby oraz tweedowe kaftany. Oczywiście, elementy żeglarskiej mody pojawiające się w projektach Coco, różniły się od swoich prototypów subtelnością i lekkością, stylem nadanym im przez młodą projektantkę.

W 1921 roku światło dzienne ujrzał pierwszy sygnowany przez nią zapach- N° 5. Głównymi składnikami perfum były popularne zapachy róży i jaśminu. Po raz pierwszy w historii było rewolucyjne użycie aldehydów. Sukces był porażający. Kilka lat później Marilyn Monroe zapytana w co ubiera się na noc, odpowiadała lakonicznie: „Kilka kropel N° 5”

Można powiedzieć, że Chanel, stworzyła wyjątkowy styl, nowy język, właściwy początkowo tylko jej samej. Wymowa tego wszystkiego jest jednak bardzo jasna- perfekcjonizm w każdym calu.
Chanel była zuchwała, wybaczano jej to jednak, bo miała w sobie pewien rzadko spotykany instynkt i wyjątkowe wyczucie stylu.

Zaprojektowanie zjawiskowej małej-czarnej w 1926 , tylko potwierdziło to, co świat przeczuwał od dawna, Chanel to rewolucyjna dyktatorka mody!
,,Kobiety myślą o wszystkich kolorach, jednak dlaczego nigdy nie przyjdzie im do głowy ich brak”- słusznie spostrzegła Coco- „Czerń zawiera w sobie wszystko, biel również. Barwy te wyrażają piękno absolutne, odwieczną harmonię”.
W 1932 roku Coco zaprezentowała zakochanemu w sobie Paryżowi ekskluzywną kolekcję biżuterii, w całości poświęconą platynie i diamentowi- jej ulubionemu klejnotowi.

„Jeżeli wybrałam diament, to zrobiłam to dlatego, że jest to symbol najwyższej jakości, zamkniętej w najmniejszej z możliwych objętości.”

Chanel współpracowała z wielkimi swoich czasów - z Jeanem Cocteau i Pablem Picassem. Była też głównym sponsorem Stravinskiego, wspiera finansowo Diaghilewa, Radigueta i Pierre'a Reverdiego.
Do tego wszędzie jej było pełno. Można ją było spotkać w Wenecji, w towarzystwie pianistki Misia Sert, albo w paryskim Ritzu, który obrała sobie za dom.

Kobieta interesu, profesjonalistka, która nie zostawiała nic przypadkowi.

Jej rewolucyjne opinie od razu stają się aforyzmami: „Jeżeli urodziliście się bez skrzydeł, nie zabraniajcie im wyrosnąć.” lub „Nie podoba mi się, jak ludzie mówią o modzie CHANEL. CHANEL to przede wszystkim styl. Moda przemija, styl pozostaje.”.

W przełomowym 1939 roku Chanel zamknęła swój Dom Mody. Powróciła do projektowania w 1954 roku jako 71-letnia już kobieta. Po tak długiej przerwie zorganizowała pokaz i od razu... wznieciła kolejną rewolucję. Zaledwie po kilku pokazach, Chanel narzuciła światowej modzie swój styl- tweedowe komplety, torebki „2.55” z przeszywanej skóry, kamelie, dwukolorowe buty... Odzyskała niepodzielną władzę nad światem mody, który być może nie był wtedy świadomy, jak bardzo nadal jej potrzebuje.

Za kolekcję „Pour Monsieur” została uhonorowana Oskarem mody w Dallas.
Nagroda opatrzona była komentarzem- „dla najbardziej wpływowej twórczyni żyjącej w XX wieku”.

Istnieją wyraźne zależności między życiem prywatnym, a zawodowym artystki. Jej moda jest przesiąknięta własnymi doświadczeniami, tym, czego się nauczyła, tym, co sama odkryła.

Będąc kobietą niezwykle aktywną, uprawiała przeróżne sporty, dlatego projektowane przez nią ubrania nigdy nie posiadały zbyt wielu ozdób.

Biżuteria, którą proponowała do swoich kolekcji, to często taka, którą w rzeczywistości sama kiedyś otrzymała.

Podróże, spotkania, przyjaźnie, nawet złudzenia, wszystko to dotykało bezpośrednio jej pracy twórczej i składało się na jej efekt końcowy.
Tak powstało dzieło o solidnej konstrukcji, dzieło na miarę XX wieku.

„Tworzyłam modę przez ponad ćwierć wieku, dlaczego? Bo zawsze umiałam wyrażać epokę, w której żyłam.” - mawiała ta, która odeszła 10 stycznia 1971 roku, zaledwie na kilka dni przed i paryskim pokazem haute couture. otwierającym sezon wiosna-lato.

„Moje życie jest pewną historią, często jest to dramat- dramat kobiety samotnej- są tam słabości, jest też siła. To nierówna walka, którą wiedzie z zadziwiającą wytrwałością przeciwko sobie samej, mężczyznom spotkanym na swej drodze, uczuciom i innym pułapkom zastawionym przez świat”.

źródło: filmweb

Perfumy są jak pocałunek

My, kobiety z Owernii, to takie baby z charakterem. Silne, niezależne, uparte. Rozmowa z Audrey Tautou, aktorką grającą Coco Chanel.

Po francuskiej premierze "Coco Chanel" recenzent "Libération" napisał, że pani bohaterka jest zbyt łagodna w stosunku do temperamentnej Coco.

- Łagodna? Chyba przesadził! Zresztą ta rola nie miała być kopią Gabrielle, bo tak się naprawdę nazywała Coco, tylko moją interpretacją jej postaci. Film opowiada o młodych latach bohaterki, o tym, jak z niewykształconej, biednej dziewczyny z prowincji stawała się ikoną mody narzucającą swój styl damom z wyższych sfer. To mniej znany i bardzo ciekawy czas w jej biografii. Wybuchy złości miewała w późniejszym okresie życia.

Przeczytałam wszystko, co o Gabrielle napisano, studiowałam jej pozy, sposób palenia papierosa, i oczywiście kreacje. Wielu rad udzielili mi ludzie pracujący w domu mody Chanel. A przede wszystkim zaakceptował mnie Karl Lagerfeld.

Co poza tym, że jest pani drobną kobietą z pięknymi ciemnymi oczami ma pani wspólnego z Coco Chanel?

- Obie wychowywałyśmy się w tym samym rejonie Francji, w Owernii. Dom moich rodziców leży kilkanaście kilometrów od sierocińca, w którym pod okiem sióstr zakonnych dorastała Gabrielle, pozostawiona tam przez ojca po śmierci matki. Kobiety z Owernii to takie baby z charakterem. Silne, niezależne, uparte. Choć nie mogę nawet porównywać mojego startu w dorosłe życie z tym koszmarem i barierami, które musiała pokonać Gabrielle, to jednak obie marzyłyśmy, żeby uciec z prowincji i rozpocząć pełne przygód życie w Paryżu. Ona na początku, a ja w końcu XX wieku.

I ona, i pani odniosłyście sukces.

- Każda na swoją miarę. Mojego nie można porównać z rewolucją, jakiej dokonała w modzie i estetyce Chanel. Nie zdobyłabym się na taką determinację w dążeniu do celu, jaka stała się udziałem, a raczej koniecznością Gabrielle.

Łączy nas umiłowanie wolności, ale obie realizujemy ją inaczej. Ona zyskała niezależność i pozycję dzięki tytanicznej pracy. Nie założyła rodziny, umarła samotnie. Ja z kolei kocham moją niezależność od pracy. Że mogę sobie pozwolić na odrzucanie scenariuszy, że znajduję czas na czytanie ulubionych powieści Wiktora Hugo i Oscara Wilde'a, grę na pianinie, słuchanie Ravela, Chopina, Mozarta, na malowanie, spotkania z rodziną. Aktorstwo nie przysłania mi życia.

Co nowego o Coco Chanel dowiedziała się pani dzięki pracy nad filmem?

- Niewiele wiedziałam wcześniej o belle époque i ówczesnym porządku społecznym, w którym pozycja kobiety - nawet tej z wyższych sfer - była podporządkowana mężczyźnie. A co dopiero, gdy kobieta pochodziła z niższej klasy, jak moja bohaterka. Ona wcześnie uświadomiła sobie, że - paradoksalnie - droga do niezależności od męskiej dominacji prowadzi przez mężczyzn. Dlatego została utrzymanką francuskiego milionera Etienne'a Balsana. Nie była jednak do końca wyrachowana. We wszystkich kochankach szukała ojca i opiekuna, który porzucił ją, gdy była dziewczynką, a wcześniej zdradzał zakochaną w nim matkę. Pod pozorem chłodu skrywała wielką potrzebę bycia kochaną. I każde miłosne niepowodzenie przekuwała w pracę. Żeby nie rozpamiętywać.

A jednak doświadczyła szczęśliwej miłości.

- Tak, ale związek z angielskim arystokratą Arthurem Boy Capelem trwał krótko, bo on zginął w wypadku samochodowym. To był jedyny w jej życiu mężczyzna, który zrozumiał, że inność Coco to jej wielka siła. Wspierał jej pomysły, no i oczywiście je finansował. Dzięki jego pieniądzom otworzyła butik. Dziś moglibyśmy powiedzieć, że Capel był typem nowoczesnego partnera, który przyznawał kobiecie prawo do samorealizacji. Był jej kochankiem, przyjacielem i bankiem. Wie pani, dlaczego Chanel tak chętnie wykorzystywała męskie elementy garderoby w kobiecych projektach?

Dlaczego?

- Ona w taki sposób dodawała kobietom władzy i siły, kojarzonej wtedy wyłącznie z męskością. To przecież Chanel odważyła się wyrzucić gorsety, ubrać kobietę w spodnie i obciąć jej włosy. Wyprzedziła swoją epokę o całe lata świetlne. Myślę, że feministki miały w niej godną prekursorkę.

Ma pani w szafie garderobę od Chanel?

- Mam kilka ulubionych kostiumów Chanel. Lubię też jej pasiaste bluzki. Jednak na co dzień bardziej niż eleganckie garsonki cenię sobie luz i wygodę. Noszę wyciągnięte swetry, princeski i spódnice do kolan albo dżinsy i topy. Na premiery ubieram się w suknie od Jean-Paula Gaultiera, a na prywatne okazje noszę ubrania z kolekcji Isabel Marant.

Po udziale w reklamie perfum Chanel No. 5 została pani obwołana twarzą Chanel.

- Używam tych perfum, ale nie czuję się twarzą Chanel. To określenie nie wydaje mi się odpowiednie. Nie mniej od tego zapachu uwielbiam wąchać benzynę.

Mam jednak poczucie, że biorąc udział w reklamie wyreżyserowanej przez Jean-Pierre'a Jeuneta, uczestniczę w historii zapachu Chanel No. 5 kojarzonego wcześniej z Catherine Deneuve, Carole Bouquet czy Nicole Kidman. Do tej pory odrzucałam reklamy, ale tym razem powiedziałam "tak". Bo jeśli już moja twarz ma się komuś z czymś kojarzyć, to niech to będzie towar z klasą i charakterem.

Coco mawiała, że kobieta, która nie używa perfum, nie ma przyszłości. Zgadza się pani z tym?

- Tak. Zapach jest tak intymną częścią nas samych i tak tajemniczo ekscytującą, że zazwyczaj dzielimy się nim z osobami, które kochamy, z którymi chcemy być blisko fizycznie. Perfumy są jak pocałunek.

Kiedy w Paryżu wchodziłam do kina, jakiś chłopak stanął przed plakatem i skwitował: "O, Amelia gra Coco". Czy to ciągle pani problem?

- To nigdy nie był mój problem. Nie pozwalam moim bohaterkom zawładnąć sobą. Kiedy skończyliśmy zdjęcia do "Amelii", zamknęłam za sobą ten etap i rozpoczęłam nowy. Choć wiem, że dla wielu widzów cokolwiek zagrałam potem - to były kolejne wariacje na temat Amelii.

Zdaje mi się, że mieli trochę racji, bo takie "Bardzo długie zaręczyny" to znowu opowieść o zaklinaniu rzeczywistości i wierze w siłę miłości, która pokona wszystko...

- No dobrze! Lubię komedie romantyczne, bo dostarczają widzom wzruszeń i ucieczki od coraz mniej bajkowej rzeczywistości.

Szkoda jednak, że nie wymieniła pani innych moich wcieleń, które trudno utożsamiać z Amelią. Na przykład "Niewidocznych", w których zagrałam nielegalnie pracującą w Londynie Turczynkę, albo filmu "Miłość, nie przeszkadzać", w którym moja bohaterka Irene to wamp, kusicielka wykorzystująca starszych bogatych mężczyzn, czasem okrutna i cyniczna.

Gdybym kurczowo trzymała się komedii romantycznych, to nie przyjęłabym roli w amerykańskiej superprodukcji "Kod da Vinci". Chciałam zobaczyć, na czym polega praca w Hollywood, zdobyć doświadczenie.

Jednak nie rozsmakowała się pani w pracy za oceanem.

- Z lenistwa! To jest przemysł. Trzeba pracować po 16 godzin dziennie i wszystko podporządkować karierze. A z moim angielskim skazana byłabym na role emigrantek i cudzoziemek. Ciekawe role i świetnych reżyserów mam pod ręką we Francji.

Tutaj jestem u siebie. No i ludzie zachowują więcej dystansu wobec znanych aktorów. Jeśli założę kapelusz i okulary, mogę w Paryżu wyjść na ulicę. Mieszkam w dwupokojowym zagraconym mieszkaniu w starej kamienicy na Montmartrze, więc nie jestem łakomym kąskiem dla fotoreporterów. I Bogu dzięki!

źródło: wyborcza.pl